środa, 7 listopada 2012

Wyzwanie fotograficzne: Dzień trzeci / ulubiony dźwięk


ulubiony dźwięk

Jako matka trzech Chłopców (czytaj bardzo głośnych, jak to Chłopcy)
tęsknię za ciszą, ale nie taką trwającą pięć minut, 
nawet godzina ciszy to dla mnie za mało, żeby zachować zdrowe proporcje ;)

Marzy mi się cały dzień w ciszy,
jeden dzień, tylko jeden...
Nie pamiętam takiego dnia odkąd jestem matką, 
czyli dłuuugo...
Usłyszałabym w tej ciszy swoje myśli
i krople deszczu...




Czasem myślę, że to nieosiągalne, 
przynajmniej na razie ;)

Ps.
Dziewczyny moje kochane
i love... i wish...
girlsa
Magda Fou
Mała Kurka
dziękuję Wam za wyróżnienie :)

Postaram się ogarnąć temat i odpowiedzieć na zadane przez Was pytania :)
Jest ich w sumie 44 ... więc trochę to potrwa ;)

Jeszcze raz bardzo dziękuję :)

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję, że do mnie zaglądacie, 
nawet jeśli nie zostawiacie po sobie śladu :)


wtorek, 6 listopada 2012

Wyzwanie fotograficzne: Dzień drugi / słodkie & Dotrzymana obietnica, czyli ciasto czekoladowe z dynią :)



W tej chwili takie "słodkie" przyszło mi do głowy :)
Moja młodsza kocica Hermiona :)




Obiecałam Wam, że podam przepis na:

Ciasto czekoladowe z dynią

Potrzebne nam będą:

1 niepełna szklanka oleju
1 szklanka cukru
2 bardzo niepełne szklanki mąki pszennej
3 duże jajka od szczęśliwej kury 
i przyprawy:
1 ½ łyżeczki cynamonu
1 ½ łyżeczki kakao
1 ½ łyżeczki proszku do pieczenia
1 ½ łyżeczki sody oczyszczonej

Ja zaczynam od włączenia piekarnika na 180°C (termoobieg),
żeby później nie czekać...


Do miski wlewamy olej, wsypujemy cukier i miksujemy,
(tak do końca się nie zmiksuje, ale to nic)
do tego dorzucamy jajka,
później przesiewamy mąkę,
cynamon, kakao, proszek i sodę...
jeszcze trochę ucieramy, jakieś trzy minuty :)




Potrzebujemy też też oczywiście dynię, 
ja starłam na tarce dwie szklanki,
tak mniej więcej, 
bo szklanka nie brała udziału w tym tarciu ;)

Startą dynie dorzucamy do masy i chwilę miksujemy :)




I  mamy już "ciasto", musimy je tylko upiec :)

Ja używam papieru do pieczenia,
żeby mi się ciasto nie przypaliło
i oczywiście z lenistwa, 
żeby nie musieć później myć foremki ;)

Zaznaczam sobie zagięcia, 
wyjmuję papier, 
wycinam nożyczkami i wkładam z powrotem do foremki 
(moja ma wymiar 25X35 cm).
Wlewam ciasto i pakuję do piekarnika na 40 minut :)




Po 40 minutach wyłączam piekarnik i uchylam drzwiczki,
 żeby ciasto nie opadło :)
A po około pół godzinie, 
napawam się smakiem ciasta, oprószając je lekko cukrem pudrem :)




Pozdrawiam Was serdecznie :)
I trzymam kciuki za Wasze wypieki :)

Słodkie na całego, 
jak dzisiejszy temat Uli :)


poniedziałek, 5 listopada 2012

Wyzwanie fotograficzne: Dzień pierwszy / twoje dłonie


To już moje drugie podejście do tematu ;)
Za pierwszym razem, w październiku, świetnie się bawiłam,
i teraz też zamierzam :)

To taki trochę powrót do szkoły... 
Ula zadaje nam temat,
a My odrabiamy pracę domową :)

Dzień pierwszy Wyzwania fotograficznego Uli:
twoje dłonie




Tematy na kolejne dni:





Serdecznie pozdrawiam po raz drugi w dniu dzisiejszym 
i życzę miłego wieczoru :)

To już miesiąc mojego blogowego zacisza :)


Minął miesiąc od koncertu Anathemy, 
a mi ciągle siedzi w głowie ten utwór,
wyjątkowy,
mój ulubiony, ukochany 
z płyty Weather Systems :)

Untouchable, Part 2




W tym roku, dzień 5 października,
był dla mnie wyjątkowy z trzech powodów...

Po południu, zdecydowałam się założyć ten blog i napisałam mój pierwszy post, 
a wieczorem byłam na koncercie Anathemy :)

Trzeci powód zna tylko jedna osoba... 
i niech tak pozostanie :)

Chciałam podzielić się z Wami muzyką, 
która wypełnia moje serce, umysł i ciało...
Jest niezwykła... 
cudowna... 
wyjątkowa...
a przeżywana na żywo, na koncercie, 
nie da się z niczym porównać...

Nigdy nie zapomnę tego koncertu :)


Pozdrawiam Was ciepło 
i życzę miłego poniedziałku :)


niedziela, 4 listopada 2012

Dynia - odsłona pierwsza :)


Przetworzyłam dziś nieco dyni :)




Po raz pierwszy wykorzystałam dynię do czegoś innego, 
niż dekoracja na halloween ;)

Najpierw upiekłam czekoladowe ciasto z dynią, 
ale nie zdążyłam tego zarejestrować ;)
Bardzo prosty przepis, a smak... 
mmm... niesamowity.
Na pewno zrobię je jeszcze nie raz, bo jest pyszne
:)

Drugi pomysł na dynię to utopienie jej w occie ;)

Procedura prostsza niż budowa młotka ;)

Przede wszystkim potrzebna nam będzie dynia. 
ja miałam początkowo 2 kg, 
ale starłam dwie szklanki, bo potrzebowałam do ciasta, 
więc myślę, że zostało mi tak mniej więcej ~ 1,5 kg.
Nie mam niestety wagi, 
ale Mikołaj obiecał mi w tym roku na Gwiazdkę, 
nabyć drogą kupna o taką, moją wymarzoną, w Scandi Loft :)
Ale ja przecież nie o tym chciałam ;)




Wracając do mojej dyni w occie...
potrzebujemy dynię
1 szklankę octu 10%
ja uwielbiam tematy korzenne więc dałam 20 goździków
5 ziarenek ziela angielskiego
15 kopiastych łyżek cukru
5,5 szklanki wody (nie mogłam się zdecydować czy dać 5 czy 6)
i trochę soli (ja dodałam połowę tego co daję do gotowania ziemniaków, 
czyli płaską łyżeczkę)

Dynię obrałam i podziabałam na kostkę, 
a właściwie na równoległoboki o podstawie prostokąta (uwielbiam matematykę ;),
bo jakoś tak łatwiej mi było.
Widać to na następnych zdjęciach.

W tak zwanym międzyczasie, zagotowałam wodę, posoliłam 
(wodę solę jak się zagotuje, bo wieść gminna niesie, że nieposolona woda szybciej się gotuje 
i lepiej wpływa na kondycję garnka),
do gotującej się wody wrzuciłam pokrojoną dynię,
postałam przy niej, aż się zagotowała, 
po zagotowaniu wody natychmiast wyłowiłam łyżką cedzakową dynię
i zapakowałam ją do słoików.

Do pozostałej, po obgotowaniu dyni wody, dodałam goździki, 
ziele, cukier, ocet i zagotowałam...
Słoiki z dynią zalałam mieszanką, 
wrzuciłam do każdego po jednym ziarenku ziela i kilka goździków...
szybko zakręciłam słoiki i ustawiłam je na ręczniku do góry dnem.

Stoją sobie tak jeszcze teraz, aż do całkowitego wystudzenia.
Pasteryzacja nie jest konieczna :)




Prawda, że proste?

Serdecznie Was pozdrawiam i życzę miłego wieczoru :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...