środa, 31 października 2012

Halloween :)


Wnętrzarsko jestem przygotowana na Święto duchów, 
wampirów i czarownic :)




Trochę czarnej i pomarańczowej krepiny 
i już robi się jakoś tak halloweenowo :)




Strrrasznie miłego wieczoru Wam życzę :)

Ps.
Dynia następnym razem :)


wtorek, 30 października 2012

Siostry :)


Fiona, 
modelka z poprzedniego posta.
Kiedy dołączyła do naszej rodziny wyglądała tak: 




Słodka, maleńka, bezbronna i taka niewinna...

Tak było kiedyś...
Ale czas płynie i niewinność minęła bezpowrotnie,
Moja dziewczynka niedawno skończyła rok...
dorosła...
i zaczęła mordować...




Kiedy patrzy człowiekowi prosto w oczy, to ma się wrażenie,
że Ona wszystko już widziała, przeżyła i generalnie wszystko wie najlepiej :)
Taki jakby koci myśliciel ;)
Nawet ta mysz (której pozwoliła, z premedytacją, na wymykanie się z jej łapek) 
spogląda na nią z majestatem. 
;)

Hermiona,
młodsza siostra Fiony (ta sama matka, ojcowie nieznani),
 ma dopiero cztery miesiące :)

Jej pierwsze dni z nami, niewiele różnią się od stanu obecnego.
Wygląda i zachowuje się niemal tak samo.
Dla niej liczy się pełna miska i spokojne miejsce do spania ;)




Kompletne przeciwieństwo starszej siostry,
pieszczoch, leniwiec, obżarciuch...
Naiwność w oczach i gamoniowate spojrzenie,
ale przy tym jest taka słodka :)

Moje dziewczyny różnią się wszystkim...
kolorem, charakterem, sposobem spędzania czasu, ilością pochłanianego jedzenia...

Mają jednak wspólną pasję,
zamiłowanie do nocnych gonitw po całym domu ;)

Ps.
Jutro halloween :) 
Życzę Wam udanej zabawy :)
Ja na pewno skorzystam ;)


niedziela, 28 października 2012

Czy już tak zostanie . . . ?


Gdzie się człowiek nie spojrzy... 
wszędzie śnieg...




;)

Miłej niedzieli :)


sobota, 27 października 2012

LOTR - wielbiciele Tolkiena wiedzą o co come on ;)


Moi Synowie (cała trójka) uwielbiają "Władcę Pierścieni",
w zasadzie pod każdą postacią...
taką również 
;)




Drużyna Pierścienia w wykonaniu moich Chłopców :)
Brakuje Pippina... 
został zjedzony przez najmłodszego, zanim dotarł na sesję...

Materiał genetyczny, 
pochodzi z chrupek kukurydzianych :)

Serdecznie Was pozdrawiam w ten "zimowy" wieczór ;)


piątek, 26 października 2012

Pigwy - kolejny etap ;)


Wielki słój i pigwy, czekają na spirytus i... 
moje miłosierdzie ;)




Zamierzam zrobić nalewkę z pigwy.
To moja pierwsza... 
i jak mi wyjdzie, na pewno nie ostatnia ;)

Nawet zawieszkę w owym kolorze zrobiłam i wstążkę zawiązałam.
A wszystko po to, 
żeby mi się chciało bardziej chcieć za nie zabrać :)

A na razie pachną sobie oszałamiająco słodko
czekając na swoje pięć minut :)


Miłego weekendu Wam życzę :)


czwartek, 25 października 2012

Dzisiejszy wieczór...


Towarzyszą mi przez cały dzisiejszy wieczór 
:)




Lampiony, świece i t-lighty...
dają niesamowitą atmosferę :)

Miłego wieczoru :)
Robi mi się miło na sercu, kiedy do mnie zaglądacie :)


środa, 24 października 2012

Mój pierwszy scrapkowy mini-album :)


Tego jeszcze nie próbowałam... scrapbooking :)

Od dawna chodziło mi to po głowie, ale nie bardzo wiedziałam od czego zacząć, 
na szczęście znalazłam blog FojAga
tak właściwie to Ona znalazła mnie, ale co to za różnica ;)

Tak więc FojAga zrobiła coś, czego ja aktualnie potrzebowałam:
Kurs: jak zrobić album na zdjęcia :)

I właśnie zrobiłam :)




Nie myślałam, że sprawi mi to aż tyle radości :)
Takie ciachanie papieru skalpelem, 
przymierzanie, dobieranie kolorów i klejenie, 
to niesamowita przyjemność :)

Dla mnie, od dzisiaj, 
scrapbooking jest na trzecim miejscu, 
zaraz za fotografią i dłubaniem przy drewnie...
 ;)




Tylko proszę patrzeć na ten mój mini-album łaskawym okiem, 
bo to mój pierwszy raz :)

FojAga, jeszcze raz bardzo Ci dziękuję, że mnie tym zaraziłaś ;)

Serdecznie Was pozdrawiam 
 :)

Ps.
Cieszę się, że do mnie zaglądacie :)
Dziękuję Wam za wszystkie komentarze, 
niesamowicie miło się je czyta :)


wtorek, 23 października 2012

Od początku do końca moje...


Wyszperałam w garażu kawałek sosnowej deski
i własnoręcznie, za pomocą wyrzynarki do drewna,
zamieniłam w serce.
 :)

Później był papier ścierny i dłuuuuugie szlifowanie brzegów,
bo wyrzynarkę do drewna miałam w ręku pierwszy raz...

Tak moje serce wygląda teraz: 




Nadal jest trochę krzywawe, ale już takie zostanie.

To dopiero początek prac z tym drewienkiem.

Żeby je troszkę poharatać muszę jeszcze użyć szczotki drucianej.
Potem czarna farba, 
świecą po brzegach,
dwie warstwy białej zmieszanej z pastelową orchideą,
papier ścierny... i zobaczę 
co jeszcze przyjdzie mi do głowy :)




Przy pomyślnych wiatrach za kilka dni pokażę co z tego wyszło :)

Pozdrawiam :)

niedziela, 21 października 2012

Na zakończenie słonecznego weekendu :)


Jeszcze troszkę mojego zacisza na zakończenie weekendu...




Nie mogłam się powstrzymać,
po prostu to uwielbiam...

Stosunkowo udanego wieczoru Wam życzę ;)
udanego tygodnia :)

sobota, 20 października 2012

Wschód słońca na moim zaciszu...


Dzisiaj słońce przywitałam na łące... z aparatem, 
zaledwie kilka kroków od mojego zacisza :)

Cudowne uczucie...
cisza (nie miałam telefonu) samotność (tym razem z wyboru)...

Wszystko takie świeże, nie widziane przez nikogo... 
jakby słońce wstało dzisiaj tylko dla mnie :)

Nic więcej nie dodam... moje zdjęcia zrobią to za mnie :)





Życzę Wam wszystkim słonecznego weekendu :)


Ps.
Kids&Co. mam nadzieję, że pamiętasz o mojej nalewce z pigwy?
Bo zarówno ja, jak i i love... i wish..., czekamy na przepis od Twojego Taty :)


czwartek, 18 października 2012

Dziergam na szydełku... po Babci tak mam :)


Uwielbiam szydełkować :)

Najczęściej (ale nie zawsze) mam jakiś pomysł,
obkładam się wtedy włóczkami i zaczynam dziergać...
 Po jakimś czasie, z różnych bardzo przyziemnych powodów, 
odkładam moje dzieło, że niby dokończę później...
Po czym mam kolejny pomysł ;)
więc znów zaczynam, i znów odkładam,
i takim sposobem mam takich rozgrzebanych, niedokończonych projektów całą szufladę ;)

Czy tylko ja tak mam?
Mam nadzieję, że nie...

Tym razem postanowiłam zrobić sobie coś w moich ulubionych kolorach:
bladym turkusowym, kremowym i beżowym, 
albo jak kto woli:
minty, ecru i nude :)




To będzie gruby szalik i takie niby rękawiczki, ale zupełnie bez palców 
(nie wiem jak się je fachowo nazywa),
takie jak na filmach kloszardzi noszą. 
;)

Szalik chciałabym naprawdę dłuuugi (na razie jest szerszy niż dłuższy).
Obym dotrwała do końca...

Serdecznie pozdrawiam wszystkich goszczących u mnie, 
a szczególnie moje Obserwatorki.
:)

Ps.
Zdjęcie moich rąk w tych, nazwijmy je, kloszardowych rękawiczkach, 
zrobił mój Środkowy dziewięcioletni Syn :)
To tak na wypadek, gdyby tu kiedyś zajrzał 
i zechciał posądzić matkę o przewłaszczenie sobie zdjęć Jego autorstwa. 
;)


wtorek, 16 października 2012

Muffinki cynamonowe


Muffinki cynamonowe - ulubione moich Chłopców :)
Dziś upieczone na prośbę Środkowego, na pocieszenie, 
bo jest chory i nie może chodzić do szkoły ;)

Dwa razy nie trzeba było mnie prosić ;)




Podzielę się z Wami zmodyfikowanym i wypróbowanym przeze mnie przepisem :)

Czasem przemycam w nich owoce sezonowe, 
truskawki, jagody, starte na grubej tarce gruszki albo jabłka.
Dzisiaj rano upiekłam cynamonowe i czekoladowe.

Najpierw nastawiam piekarnik na 190°C (z termoobiegiem bo tak lubię).

W dużej misce mieszam suche składniki:
2 szklanki mąki
½ szklanki cukru
½ szklanki cukru pudru
1 cukier cynamonowy [albo 1 łyżka (z górką) kakao jeśli mają być czekoladowe]
1 łyżeczkę proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody oczyszczonej

Do dzbanka wlewam mokre składniki:
1 szklankę mleka
½ szklanki oleju
1 jajko
Wlewam mokre do suchych i mieszam (tak od niechcenia) razem.
Im więcej grudek, tym lepiej.

Papierowe papilotki wkładam do formy na muffinki, żeby się nie rozlazły na boki.
Piekę w papilotkach, żeby później nie myć foremki ;)




Wypełniam masą papilotki do ²/3 wysokości.
Piekę na dwa razy, bo moja forma do muffinek mieści ich 12,
a z tego przepisu wychodzi ich zazwyczaj 20.

Muffinki piekę przez ok. 20 minut, aż urosną i się zarumienią.
Szybko, banalnie i przepysznie :)

Serdecznie Was pozdrawiam i życzę smacznego wieczoru :)


poniedziałek, 15 października 2012

Pigwa :)



Bohaterką moich dzisiejszych zdjęć jest pigwa, 
to ta żółto-zielona, gruszkopodobna.




Pierwszy raz mam taki owoc w ręku. 
 Podobno jest nazywana polską cytryną, ma nawet od niej więcej witaminy C.
Niestety jest niejadalna na surowo.
Zresztą, jest podejrzanie twarda, 
więc i tak bym jej nie ugryzła (nie, żebym nie próbowała) 
;)
Wyczytałam w internecie, że można z nich zrobić nalewkę ;)


Może Wy znacie jakiś sprawdzony przepis na coś, co można zrobić z pigwy? 
Oczywiście poza dekoracją ;)
Będę wdzięczna za pomysły :)

Serdecznie pozdrawiam :)


niedziela, 14 października 2012

Wyzwanie fotograficzne: Dzień siódmy / ulubione w weekend




Co lubię robić w weekend?

Dużo rzeczy przychodzi mi do głowy :)
Szycie czegoś z niczego, 
odnawianie starych mebli, 
ozdabianie drewnianych przedmiotów, 
malowanie, szlifowanie, przecierki, 
decoupage,
lubię też szydełkować
i uwielbiam to wszystko uwieczniać na zdjęciach :)



Nie mogłam się zdecydować na jedną konkretną rzecz,
a poza tym, 
chciałam tym zdjęciem, zakończyć wyzwanie fotograficzne
i pokazać troszkę bardziej moje zacisze ;)

Serdecznie Was pozdrawiam :)

Do zobaczenia, mam nadzieję :)


sobota, 13 października 2012

Wyzwanie fotograficzne: Dzień szósty / zapach




Kawa, cynamon i skoszona trawa... 
moje ukochane zapachy, 
którymi mogłabym otaczać się na zmianę :)



Serdecznie Was pozdrawiam Dziewczyny :)
Dziękuję, że tu zaglądacie :)



piątek, 12 października 2012

Wyzwanie fotograficzne: Dzień piąty / z dołu




Przyznaje... 
zrobienie zdjęcia z dołu, to jednak niemałe wyzwanie.

Ta ogromna (80 cm) lampa (niedostępny już w tej chwili design IKEA), 
to najmocniejszy akcent kolorystyczny w moim domu. 
Na zewnątrz jest czarna i taką ją oglądamy stojąc, 
kolory widać dopiero kiedy usiądzie się na kanapie.
Wisi bardzo nisko, nad stolikiem w kąciku TV 
i 3/5 domowników, tych powyżej metra trzydzieści, 
już nieraz rozbujało ją głową ;)




Ale się dziś rozpisałam ;)

Pozdrawiam bywających u mnie i życzę Wam udanego weekendu :)


czwartek, 11 października 2012

Wyzwanie fotograficzne: Dzień czwarty / cenny




Cenny, a dla mnie tak naprawdę bezcenny:




Bardzo ciepło pozdrawiam wszystkich, którzy tu zaglądają.

:)


środa, 10 października 2012

Wyzwanie fotograficzne: Dzień trzeci / na stole




Na moim stole bardzo dużo się dzieję. 

Jemy przy nim posiłki, 
pijemy poranną kawę (w moim przypadku nawet kilka),  
starsi Synowie odrabiają lekcje, 
mąż wieczorami pracuje,
gramy też tutaj w makao, statki i inteligencje, 
czasem też imprezujemy. 

Ja na tym stole maluje moje drewienka, 
szydełkuję (chociaż wolę na kanapie), 
rozstawiam się też tutaj z maszyną do szycia,
piszę listę z zakupami,
a od kilku dni prowadzę bloga :)


Tu akurat, urzęduje mój najmłodszy Syn, lepi, wycina i wałkuje masę solną ;)




Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny.


wtorek, 9 października 2012

Wyzwanie fotograficzne: Dzień drugi / jesień





Jesień w moim zaciszu wygląda tak:




Dziękuję za odwiedziny :)


poniedziałek, 8 października 2012

Wyzwanie fotograficzne: Dzień pierwszy / 3 rzeczy







Dziś dzień pierwszy, czyli 3 rzeczy.
Moje 3 rzeczy, to 3 serca, które ozdobiłam na 3 różne sposoby.




Dziękuję za odwiedziny :)


niedziela, 7 października 2012

Na imię mam...



Na imię mam Aneta… 
anet - tak mówił na mnie mój dziadek, 
przez sentyment lubię to zdrobnienie.

Nie jestem fotografem, ale uwielbiam robić zdjęcia.
Nie jestem krawcową, ale lubię szyć.
Nie jestem stolarzem, ale lubię podłubać przy drewnie.
Malarzem też nie jestem, ale pędzla, wałka i farb się nie boje.
Decoupage, tworzenie biżuterii i szydełkowanie, 
bardzo mnie relaksują i kręca.

Próbuję wszystkiego, choć nie wszystko mi wychodzi.
Jestem niesystematyczna.
Jestem beznadziejnie nieperfekcyjną perfekcjonistką 
(masło maślane, ala oddaje całą mnie idealnie).

Chciałabym być TUTAJ sobą, bardzo…





Serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy poświęcają czas, żeby mnie odwiedzić...
Dziękuję Wam za ten czas :)


Jesień w moim zaciszu...


Jesienny kadr z mojego zacisza...





piątek, 5 października 2012

Wyjątkowy dzień



Od dawna myślałam i planowałam założenie bloga, 
ale im bardziej tego chciałam, 
tym bardziej brakowało mi odwagi.

Dzisiejszy dzień, 5 października, jest dla mnie wyjątkowy.

Dlatego właśnie dziś, odważyłam się zacząć moją przygodę z blogowaniem.


Witam w moim zaciszu.







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...