Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 listopada 2012

Wyzwanie fotograficzne: Dzień drugi / słodkie & Dotrzymana obietnica, czyli ciasto czekoladowe z dynią :)



W tej chwili takie "słodkie" przyszło mi do głowy :)
Moja młodsza kocica Hermiona :)




Obiecałam Wam, że podam przepis na:

Ciasto czekoladowe z dynią

Potrzebne nam będą:

1 niepełna szklanka oleju
1 szklanka cukru
2 bardzo niepełne szklanki mąki pszennej
3 duże jajka od szczęśliwej kury 
i przyprawy:
1 ½ łyżeczki cynamonu
1 ½ łyżeczki kakao
1 ½ łyżeczki proszku do pieczenia
1 ½ łyżeczki sody oczyszczonej

Ja zaczynam od włączenia piekarnika na 180°C (termoobieg),
żeby później nie czekać...


Do miski wlewamy olej, wsypujemy cukier i miksujemy,
(tak do końca się nie zmiksuje, ale to nic)
do tego dorzucamy jajka,
później przesiewamy mąkę,
cynamon, kakao, proszek i sodę...
jeszcze trochę ucieramy, jakieś trzy minuty :)




Potrzebujemy też też oczywiście dynię, 
ja starłam na tarce dwie szklanki,
tak mniej więcej, 
bo szklanka nie brała udziału w tym tarciu ;)

Startą dynie dorzucamy do masy i chwilę miksujemy :)




I  mamy już "ciasto", musimy je tylko upiec :)

Ja używam papieru do pieczenia,
żeby mi się ciasto nie przypaliło
i oczywiście z lenistwa, 
żeby nie musieć później myć foremki ;)

Zaznaczam sobie zagięcia, 
wyjmuję papier, 
wycinam nożyczkami i wkładam z powrotem do foremki 
(moja ma wymiar 25X35 cm).
Wlewam ciasto i pakuję do piekarnika na 40 minut :)




Po 40 minutach wyłączam piekarnik i uchylam drzwiczki,
 żeby ciasto nie opadło :)
A po około pół godzinie, 
napawam się smakiem ciasta, oprószając je lekko cukrem pudrem :)




Pozdrawiam Was serdecznie :)
I trzymam kciuki za Wasze wypieki :)

Słodkie na całego, 
jak dzisiejszy temat Uli :)


niedziela, 4 listopada 2012

Dynia - odsłona pierwsza :)


Przetworzyłam dziś nieco dyni :)




Po raz pierwszy wykorzystałam dynię do czegoś innego, 
niż dekoracja na halloween ;)

Najpierw upiekłam czekoladowe ciasto z dynią, 
ale nie zdążyłam tego zarejestrować ;)
Bardzo prosty przepis, a smak... 
mmm... niesamowity.
Na pewno zrobię je jeszcze nie raz, bo jest pyszne
:)

Drugi pomysł na dynię to utopienie jej w occie ;)

Procedura prostsza niż budowa młotka ;)

Przede wszystkim potrzebna nam będzie dynia. 
ja miałam początkowo 2 kg, 
ale starłam dwie szklanki, bo potrzebowałam do ciasta, 
więc myślę, że zostało mi tak mniej więcej ~ 1,5 kg.
Nie mam niestety wagi, 
ale Mikołaj obiecał mi w tym roku na Gwiazdkę, 
nabyć drogą kupna o taką, moją wymarzoną, w Scandi Loft :)
Ale ja przecież nie o tym chciałam ;)




Wracając do mojej dyni w occie...
potrzebujemy dynię
1 szklankę octu 10%
ja uwielbiam tematy korzenne więc dałam 20 goździków
5 ziarenek ziela angielskiego
15 kopiastych łyżek cukru
5,5 szklanki wody (nie mogłam się zdecydować czy dać 5 czy 6)
i trochę soli (ja dodałam połowę tego co daję do gotowania ziemniaków, 
czyli płaską łyżeczkę)

Dynię obrałam i podziabałam na kostkę, 
a właściwie na równoległoboki o podstawie prostokąta (uwielbiam matematykę ;),
bo jakoś tak łatwiej mi było.
Widać to na następnych zdjęciach.

W tak zwanym międzyczasie, zagotowałam wodę, posoliłam 
(wodę solę jak się zagotuje, bo wieść gminna niesie, że nieposolona woda szybciej się gotuje 
i lepiej wpływa na kondycję garnka),
do gotującej się wody wrzuciłam pokrojoną dynię,
postałam przy niej, aż się zagotowała, 
po zagotowaniu wody natychmiast wyłowiłam łyżką cedzakową dynię
i zapakowałam ją do słoików.

Do pozostałej, po obgotowaniu dyni wody, dodałam goździki, 
ziele, cukier, ocet i zagotowałam...
Słoiki z dynią zalałam mieszanką, 
wrzuciłam do każdego po jednym ziarenku ziela i kilka goździków...
szybko zakręciłam słoiki i ustawiłam je na ręczniku do góry dnem.

Stoją sobie tak jeszcze teraz, aż do całkowitego wystudzenia.
Pasteryzacja nie jest konieczna :)




Prawda, że proste?

Serdecznie Was pozdrawiam i życzę miłego wieczoru :)


piątek, 2 listopada 2012

Pigwy, powoli i bezpowrotnie, zmieniają się w nalewkę ;)


Moje bardzo cierpliwe pigwy, 
doczekały się swojej chwili :)
Dziś po południu, rozpoczęłam proces przetwarzania.

Znalazłam dwa przepisy...
Pierwszy głosi, że najpierw owoce zalewa się alkoholem , a później cukrem,
a drugi, że odwrotnie ;)

Ja wybrałam ten drugi, 
ponieważ część soku zamierzam pozostawić bez % ,
a część przeznaczyć na nalewkę :)





Pigwa do miękkich owoców raczej nie należy,
więc trochę się namęczyłam ;)






Na szczęście jej cudowny zapach,
rekompensuje ten wysiłek :)





Tu już prawie półmetek ciachania ;)






I wreszcie koniec... 
uff... 
słój napełniony :)
Pierwszy etap za mną...





Za trzy tygodnie, 
bo tyle musi postać zanim zamieni się w syrop, 
kolejny etap :)
Oczywiście pokaże Wam co mi wyszło :)

Pozdrawiam gorąco i dziękuję, że mnie odwiedzacie :)


wtorek, 16 października 2012

Muffinki cynamonowe


Muffinki cynamonowe - ulubione moich Chłopców :)
Dziś upieczone na prośbę Środkowego, na pocieszenie, 
bo jest chory i nie może chodzić do szkoły ;)

Dwa razy nie trzeba było mnie prosić ;)




Podzielę się z Wami zmodyfikowanym i wypróbowanym przeze mnie przepisem :)

Czasem przemycam w nich owoce sezonowe, 
truskawki, jagody, starte na grubej tarce gruszki albo jabłka.
Dzisiaj rano upiekłam cynamonowe i czekoladowe.

Najpierw nastawiam piekarnik na 190°C (z termoobiegiem bo tak lubię).

W dużej misce mieszam suche składniki:
2 szklanki mąki
½ szklanki cukru
½ szklanki cukru pudru
1 cukier cynamonowy [albo 1 łyżka (z górką) kakao jeśli mają być czekoladowe]
1 łyżeczkę proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody oczyszczonej

Do dzbanka wlewam mokre składniki:
1 szklankę mleka
½ szklanki oleju
1 jajko
Wlewam mokre do suchych i mieszam (tak od niechcenia) razem.
Im więcej grudek, tym lepiej.

Papierowe papilotki wkładam do formy na muffinki, żeby się nie rozlazły na boki.
Piekę w papilotkach, żeby później nie myć foremki ;)




Wypełniam masą papilotki do ²/3 wysokości.
Piekę na dwa razy, bo moja forma do muffinek mieści ich 12,
a z tego przepisu wychodzi ich zazwyczaj 20.

Muffinki piekę przez ok. 20 minut, aż urosną i się zarumienią.
Szybko, banalnie i przepysznie :)

Serdecznie Was pozdrawiam i życzę smacznego wieczoru :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...