poniedziałek, 24 marca 2014

Najsmutniejsze dziecięce oczy jakie widziałam...


To nie była żadna sesja fotograficzna...

Spotkałam tego Chłopca jak żebrał na ulicy.
Brudna, poraniona buzia 
i najsmutniejsze dziecięce oczy jakie widziałam, 
przepełnione tęsknotą i strachem.









Smutny ślad tu dziś po sobie zostawiam, 
ale czasem właśnie takie, nie nasze, smutne chwile,
 pozwalają nam docenić to co mamy i cieszyć się, 
że nasze dzieci nie muszą żyć tak jak ten, 
zbyt dojrzały jak na swój wiek, chłopiec...

Pozdrawiam Was serdecznie

:-*




piątek, 2 sierpnia 2013

Ulubione pozycje ;)


Mam ogromne zaległości w czytaniu.
Powoli próbuję nadrobić, 
więc tak jak kiedyś, czytam po dwie na raz ;)




Do "Spóźnionych kochanków" Whartona,
wróciłam po latach, 
żeby przypomnieć sobie jak odkrywa się swoje wnętrze,
prawdziwą wartość i sens życia.
Zapragnęłam znów poczuć, 
wyjątkowy rodzaj miłości, bliskości, wzajemnego szacunku i podziwu.
Ta niezwykła powieść potrafi sprawić, 
że przenoszę się w czasie...
Polecam ją z całego serca.

"Służące" dopiero zaczęłam, 
więc na razie się nie wypowiadam.
Chociaż już wydaje mi się intrygująca ;)

Mam na liście jeszcze kilka tytułów, 
które chciałabym (za przeproszeniem) zaliczyć
i kilka takich, 
do których mogłabym powracać wiele razy :)

Wiem, że Wy też macie swoje ulubione pozycje 
(tylko proszę bez skojarzeń;).

Pomożecie mi dopełnić moją listę, 
swoimi ulubionymi tytułami?

Pozdrawiam Was serdecznie :)


poniedziałek, 1 lipca 2013

W zgodzie ze sobą...


Dzielić się sobą?
Myślami, emocjami?
Czy traktować to miejsce jak iluzję, 
ucieczkę od rzeczywistości?

Jak przedłużenie codziennych zmagań?
Czy jedynie przestrzeń kreatywną?

Publiczne zapadanie się w bólu?
Czy zakładanie kolejnej maski?




Od wielu tygodni, 
nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie,
w jaki sposób tworzyć to miejsce?
Do jakiego stopnia się z nim identyfikować?
Gdzie postawić granicę?

Potrzeba tworzenia bloga, 
walczy wewnątrz mnie,
ze strachem przed jego tworzeniem.

Niektórzy zarzucają mi, 
że w życiu uznaję tylko dwa kolory,
biały i czarny.
Wszystko co jest pomiędzy - odcienie szarości, 
toleruję jedynie w szafie, 
na ścianach i na moich tęczówkach.

Dlatego teraz widzę dwie drogi:
ryzykowną i bezpieczną.

Bezpieczna, to właśnie te szarości,
kompromis - złoty środek. 
Niestety, właśnie tę drogę, wbrew sobie, 
najczęściej wybieram.

A przecież czuję całą sobą, 
że jeśli ograniczę mój wybór tylko do tego, 
co wydaje mi się możliwe, bezpieczne albo rozsądne,
to świadomie pozbawię się kontaktu z tym, 
czego naprawdę pragnę,
a wtedy jedyne co mi pozostanie to te szarości, których nie akceptuję,
ten nieszczęsny kompromis... .

Tacy jak ja, którzy pozwolili wmówić sobie, 
że w życiu zawsze trzeba dążyć do kompromisu,
duszą się, 
bo te szarości zalewają ich umysł
i nie pozwalają żyć w równowadze.




Wiem czym się kierować i co wybrać, 
żeby móc żyć w zgodzie ze sobą.
Muszę do tego jednak w pełni dojrzeć.
Odnaleźć w sobie odwagę i pozwolić jej kierować moim życiem.
Chcę przypomnieć sobie, 
jaka jestem pod tymi maskami, 
które sama sobie wybrałam dla dobra innych. 
...


Zaskoczyłam tym postem samą siebie
i pewnie nie tylko siebie.
Czuję ulgę i jednocześnie niepewność.

To już nie jest tylko moje zacisze :)

Cieszę się, że mam to miejsce.
Miejsce z którego mogę zniknąć bez wyrzutów sumienia
i do którego mogę wrócić bez tłumaczenia nieobecności.

Ten blog, to cząstka mnie.
Wy też staliście się jego częścią :)

Dziękuję, 
że tu jesteście :)



poniedziałek, 27 maja 2013

Niewiele . . .


Niewiele mam do napisania . . .

Nic się nie dzieje,
a jednocześnie tyle się zmieniło . . .




Pozdrawiam Was serdecznie
i dziękuję, 
że tu zaglądacie kiedy mnie nie ma . . .



sobota, 13 kwietnia 2013

Wyzwanie fotograficzne: Dzień szósty / żółty


żółty




Wrzucam i zmykam ;)


Miłego dnia :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...